technika, techniki, technologie, tu i tam
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
www.flickr.com
stefan_kosiewski przedszkole oddali na burdel photoset stefan_kosiewski przedszkole oddali na burdel photoset

Grab this swicki from eurekster.com

środa, 25 listopada 2009
Przestępcza działalność urzędnika Ministerstwa Sprawiedliwości RP

Tomaszów Mazowiecki, "rewitalizacja"

Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 – 65906 Frankfurt

                                                                           Frankfurt am Main, 25.11.2009

Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny
Pan Krzysztof Kwiatkowski

Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa
 
dot.: przestępczej działalności urzędnika MS/ mgr Marta Migalska
         Pismo BMIII-R-051-4194/09/6 z 10 listopada 2009 r

Szanowny Panie Ministrze,
 
informuję Pana Ministra o ukrywaniu dowodów przestępstwa przez Specjalistę w Biurze Ministra Sprawiedliwości, mgr. Martę Migalską.
 
Wyjaśniam, że pani mgr Marta Migalska mataczy w ww. piśmie pisząc o jakiejś korespondencji z 6 i 7 listopada, którą pozostawia bez odpowiedzi odkładając ad acta, ponieważ nie chce albo i nie jest w stanie zrozumieć jej treści, a pomija milczeniem moją korespondencję do Ministra Sprawiedliwości z 9 października 2009 r. i 15 października 2009 r. m.in. dlatego, że jest w niej zawiadomienie o przestępczej działalności tejże pani mgr. Marty Migalskiej.
 
W zał. jeszcze raz  korespondencja z 15 października 2009 r, którą opublikowałem w internecie, albowiem mowa w niej o działaniu zorganizowanej, żydowskiej bandy zamelinowanej w strukturach MS oraz MSWiA i Policji na przykładzie Tomaszowa Mazowieckiego, Województwa Łódzkiego i Stolicy (patrz załącznik pdf: Stefan Kosiewski 20091015).

Wnioskuję o podjęcie niezbędnych działań służbowych.
 
Z szacunkiem
 
Stefan Kosiewski
http://nono.blox.pl/resource/Stefan_Kosiewsk_20091125.pdf
http://sowa.mypodcast.com/200910_archive.html
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/896

----- Original Message -----
From: SOWA
Sent: Wednesday, November 25, 2009 7:14 PM
Subject: Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 - 65906 Frankfurt Frankfurt am Main, 25.11.2009
środa, 25 listopada 2009
Przestępcza działalność urzędnika Ministerstwa Sprawiedliwości RP
sobota, 26 września 2009
Stefan Kosiewski: Ja się do tego Ministra Czumy cały czas zwracam z różnymi pismami, po starej znajomości
Sowa Magazyn Europejski
Sowa Magazyn Europejski Stefan Kosiewski: Ja się do tego Ministra Czumy cały czas zwracam z różnymi pismami, po starej znajomościhttp://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090923_1502-502235.mp3
Źródło: tomas.blox.pl
Kategorie: Wszystkie | die Bücher - książki | ARKADY | Budowlanka | Dożynki Prezydenckie | Festiwal "Polskie Ojczyzny" | Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense | KATYN | Nasze Kolędy | Oskar Lange | Porozumienie ...
śr o 23:41 · · · Udostępnij
niedziela, 30 sierpnia 2009
A.Czuma nie miał w ogóle prawa startować w wyborach do Sejmu RP,złamano dla niego,tego niby opozycjonisty ordynację wyborczą


A. Czuma nie miał w ogóle prawa startować w wyborach do Sejmu RP, złamano dla niego, tego niby opozycjonisty ordynację wyborczą (dla jego kandydatury na posła),która jednoznacznie mówi,że aby startować w wyborach trzeba mieszkać ponad 5 lat w Polsce,on wrócił w 2005 roku z USA,po 20 latach tam pobytu.Przyznał to sam Tusk w swej wypowiedzi.Powinien natychmiast stracić mandat poselski.
Teraz znowu z premedytacją ponownie łamie się,i nagina prawo i przepisy w związku z jego kandydaturą na ministra sprawiedliwości oraz prokuratora generalnego. Wątpliwości w tej sprawie wyrażają niektórzy prawnicy. Powołują się na ustawę o prokuraturze z 20 czerwca 1985 r., w której jest jasno określone, że prokurator generalny powinien m.in. złożyć egzamin prokuratorski lub sędziowski i pracować w charakterze asesora prokuratorskiego lub sądowego przez minimum rok. Ten warunek nie obowiązuje jeśli kandydat ma co najmniej tytuł doktora habilitowanego prawa lub przez minimum trzy lata wykonywał zawód prokuratora lub radcy prawnego. Czuma jest tylko absolwentem wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego, ale nie zrobił aplikacji i nigdy nie pracował w zawodzie prawniczym.
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/15189

Sent: Saturday, August 29, 2009 6:44 AM
Subject: Re: List Otwarty do Andrzeja Czumy

Panie Doktorze Skonka
Bardzo to wszystko bałamutne bo w sposób karygodny okłamuje Pan Polaków i siebie.
Uparcie wszelkie biedy zwala Pan na Stalina, a przecież w Polsce już nawet oseski wiedzą, że wszelkie biedy na Polskę i Polaków sprowadzali i sprowadzają żydołacy, żydołakonaziści, żydołakokomuniści i dzisiaj neokonserwatyści sjoniści.
 Wręcz żałośnie wyglądają Pana peany nt. Czumy, który był i pozostał agentem żydołactwa, który stał się żołnierzem żydołackiej mafii jaka zawładnęła Polską.
Panie Doktorze Skonka ROPCziO był od samego początku w ręku agentów bardziej wykwalifikowanych od tych, którym powierzono KOR. Nici zbiegały się jednak w tym samym kahale.
Pozdrawiam
ppłk o dotąd złośliwie i przestępczo nie ustalonym statusie Edward Makowiecki
----- Original Message -----
From: stalinism
Sent: Saturday, August 29, 2009 1:10 AM
Subject: List Otwarty do Andrzeja Czumy

Drogi Andrzeju! Myślę, że okres naszej wspólnej walki w przedsierpniowej opozycji z reżimem PRL pozwala mi nadal tak zwracać się do Ciebie.

29 rocznica strajków sierpniowych- 21 postulatów
stalinism - 29 Sie - 1 autor - 0 odpowiedzi
http://sowa-frankfurt.ning.com/photo/a-czuma-nie-mial-w-ogole-prawa
czwartek, 14 maja 2009
banda złoczyńców o żydowskich korzeniach i nazwiskach prześladuje w Polsce nie tylko Pana Ministra ale i Polaków takich jak ja
Frankfurt nad Menem, 25.03.2009 r.
 
Pan Andrzej Czuma
Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090325_1426-401836.mp3

Szanowny Panie Ministrze,
 
jako Prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem i wydawca Magazynu Europejskiego SOWA z przykrością przyjmowałem korespondencję z atakami i zarzutami pod adresem Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP, która nadchodziła do mnie w ostatnim czasie z różnych środowisk Polonii całego Swiata.
 
Nie wolno nikogo bezkarnie pomawiać w państwie prawa, grzechem w Polsce jest fałszywe świadectwo. 
 
Pan Minister był więźniem politycznym w PRL-u i pracownikiem Zarządu Regionu Sląsko-Dąbrowskiego Solidarności. Tak się złożyło, że mnie wyrzucono ze studiów na Uniwersytecie Sląskim w 1977 roku, a w marcu 1978 r. zostałem skazany przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu za rzekome pobicie milicjanta, w istocie zostałem ukarany w ten sposób przez Służbę Bezpieczeństwa w związku z podejmowaną przeze mnie próbą działalności niepodległej i demokratycznej w środowisku studenckim. Ostatnim moim miejscem pracy w Polsce był ten sam Zarząd Regionu Solidarności w Katowicach, który był Pana Pracodawcą, tygodnik "Solidarność Jastrzębie". Piszę o tej zbieżności, ponieważ nie miałem zaszczytu poznać Pana Ministra; być może wszedł Pan kiedyś na krótko do zajmowanego m.in. przeze mnie pokoju redakcyjnego.
 
Niestety w Polsce ludzie używający nazwy Solidarność dogadali się w tajnych rozmowach z autorami stanu wojennego, zawarto ugodę kosztem Narodu Polskiego. Własność Polaków i władzę w naszej Ojczyźnie przejęła żydokomunistyczna hołota, jak nazwał ją po imieniu premier Jarosław Kaczyński, zorganizowana na terenie całego kraju w lokalne bandy; krajową reprezentację polityczną podzielono w Magdalence według klucza procentowego, później rozdanie to miała zastąpić tzw. demokracja.

ABW

 
Jako emigrant polityczny i korespondent  zagraniczny "Tygodnika Solidarność", współpracownik Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium a w Warszawie Tygodnika Katolickiego ŁAD wspierałem wybory Lecha Wałęsy na Prezydenta tego odmienionego PRL-u; prowadzone przeze mnie auto najechała w tamtych dniach ciężarówka w Częstochowie na trasie z Katowic do Warszawy, wiozłem trójkę pasażerów, jedna z tych osób została poszkodowana w wypadku. Był ustalony bezpośredni sprawca, policja nie przekazała jednak sprawy do sądu, nie byłem wzywany w charakterze świadka. Otrzymałem odszkodowanie za skasowane auto, a Przewodniczącemu Solidarności w Katowicach, panu posłowi Pietrzykowi odpowiedziałem wtedy, że nie wracam do pracy w Polsce ze względów zdrowotnych. Konfrontacja ze Służbą Bezpieczeństwa w Katowicach, Warszawie, Czeladzi i pod Jasną Górą nie skłaniała emigrantów politycznych wtedy do powrotu na stałe do Ojczyzny.
 
Piszę po latach o tym wszystkim w liście otwartym do Pana Ministra, który w serwisie magazynu europejskiego SOWA otrzyma dzisiaj 15 tysięcy Czytelników w różnych państwach świata, bo ta sama hołota, banda złoczyńców o żydowskich korzeniach i nazwiskach prześladuje w Polsce nie tylko Pana Ministra ale i gnębi Polaków takich jak ja.  Piszę otwarcie i wprost o tych przykrych sprawach, bo nikt o zdrowych zmysłach nie może przecież oskarżyć Pana Ministra o antysemityzm, niedorzecznością byłaby taka potwarz w stosunku do autora niniejszych spostrzeżeń i uwag.
 
5 lipca 2008 roku zawiadomiłem policję w Tomaszowie Mazowieckim o napadzie dokonanym na mieszkanie, w którym przebywałem. Patrol policji, który przybył na miejsce przestępstwa, odmówił podjęcia niezbędnych czynności śledczych w zgłoszonej przeze mnie telefonicznie sprawie. Policjanci ustalili sprawcę przestępstwa w klatce schodowej a następnie przybyli razem z nim na miejsce przestępstwa, jednakże nie w celu dokonania koniecznych czynności śledczych, lecz z zamiarem ukrycia popełnionego przestępstwa poprzez fałszywe oskarżenie mojej osoby o czyn, którego nie popełniłem.  Policjanci wystąpili w zmowie z pijanym napastnikiem i sprowadzili na mnie bezpośrednie zagrożenie zdrowia a nawet życia. W miejscowym szpitalu udzielono mi pomocy lekarskiej. Już po udzieleniu mi pomocy lekarskiej ponownie zostałem poddany terrorystycznym i niebezpiecznym dla mojego życia działaniom przestępczym trzech policjantów, których personalia spisałem z legitymacji służbowych.  Zarówno napastnik jak i policjanci byli żydowskiego pochodzenia, znałem wcześniej osobiście napastnika, poznałem niepolskie nazwiska policjantów.
 
Zaprotestowałem przeciwko temu antypolskiemu pogromowi, złożyłem w kolejnych dniach skargi na piśmie w Prokuraturze Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim i w Prokuraturze Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim. O działaniu w strukturach Policji w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowanej grupy złoczyńców poinformowałem w osobistej rozmowie, w obecności świadków, szefa miejscowej Prokuratury Rejonowej Roberta Wiznera.  Kopie najważniejszych pism w tej sprawie wysyłałem m.in. do wiadomości Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP oraz Ministra Spraw Wewnętrznych.
 
Banda złoczyńców zaplanowała sobie, że obroni swojego człowieka poprzez fałszywe oskarżenie mnie o haniebny czyn, którego nie popełniłem. Oskarżono mnie fałszywie i skazano zaocznie wyrokiem Sądu Rejonowego w Tomaszowie o rzekomą kradzież starej piłki do gry w piłkę nożną, którą jako dowód rzeczowy w sprawie złośliwego nękania mnie przez syna sprawcy napadu dokonanego 5 lipca 2008 r. osobiście przekazałem jako dowód rzeczowy w sprawie kolejnemu policjantowi o żydowskim nazwisku w Tomaszowie Mazowieckim.
 
Działanie w strukturach Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowanej grupy przestępców opisałem szczegółowo w skargach skierowanych do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi, w kopiach przesyłanych m.in. do wiadomości Ministra Spraw Wewnętrznych Grzegorza Schetyny. Publikowałem część korespondencji w internecie, żeby uniemożliwić dalsze łamanie prawa i prześladowanie mojej osoby przez zorganizowaną grupę przestępczą.
 
W odpowiedzi otrzymałem pismo z Sądu Rejonowego w Tomaszowie Maz. z datą 7 października 2008r. informujące, że Kasację w sprawie o wykroczenie, którego nie popełniłem, może wnieść wyłącznie Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP. 
 
Prokurator Danuta Bator, Zastępca Dyrektora Biura Postępowania Sądowego  w Ministerstwie Sprawiedliwości-Prokuraturze Krajowej, odpowiadając pismem z 03.12. 2008 r.  nie uwzględniła szeregu błędów faktycznych i logicznych popełnionych w działaniach grupy złożonej z pracowników policji, prokuratury i sądu w Tomaszowie Mazowieckim, dopuściła się  niewłaściwej oceny przedstawionych zdarzeń,  niezgodnie z zasadami prawidłowego rozumowania,  wbrew wskazaniom wiedzy i doświadczeniu życiowemu stanęła po stronie złoczyńców.
 
Prokurator Danuta Bator nie wywiązała się z zawodowego obowiązku, którym było nie tylko sprawdzenie, czy sąd nie dopuścił się rażącego naruszenia reguł postępowania, co miało wpływ na ustalenia faktyczne, a w konsekwencji na treść krzywdzącego mnie, bezprawnego i terrorystycznego w istocie orzeczenia, które oparte zostało na pomówieniu tak samo nonsensownym, jak przysyłane do mnie przez Duszę i innych pomówienia pod adresem Pana Ministra.
 
Prokurator Danuta Bator tak samo jak wcześniej pracownicy policji w Tomaszowie i w Łodzi popełniła przestępstwo zatajenia wiedzy o popełniołnych 5 lipca 2008 r. przestępstwach związanych z antypolskim pogromem na osobie polskiego emigranta politycznego. Prokurator Danuta Bator powinna odpowiedzieć za ukrywanie informacji o przestępstwach, nadużyciach prawa i niedopełnieniu obowiązków służbowych przez grupę policjantów, którzy działają nadal w porozumieniu i w celu utrudniania prawidłowego przebiegu toczącego się postępowania kontrolnego.
 
Przestępstwo mataczenia, którego dopuszcza się prokurator Danuta Bator dokumentuje kolejne podpisane przez nią pismo, z datą 4.03.2009 r., nadesłane na adres prowadzonego przeze mnie we Frankfurcie nad Menem Polnisches Kulturzentrum e.V., w odpowiedzi na moje pismo wysłane do Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim z datą 19.02.2009 r., przesłane w kopii do wiadomości Ministra Sprawiedliwości.  
 
Wyjaśniam, że moje pismo do Sądu Rejonowego, na które zareagowała bezmyślnie prokurator Bator dotyczyło nie sprawy Kasacji bezprawnego wyroku, lecz było wnioskiem do Sądu o przekazanie ponownie do zbadania przez Prokuraturę sprawy szeregu przestępstw popełnionych przez grupę policjantów i prokuratorów w Tomaszowie Mazowieckim.
 
Wnoszę, jak we wszystkich moich wcześniejszych pismach, o niezwłoczne zabezpieczenie zapisu rozmów telefonicznych przeprowadzonych z dyżurnym Wódzkim z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Maz. w dniu 5 lipca 2008 r., przy wykorzystaniu telefonicznego numeru alarmowego: 997.  Wnoszę o ściganie zorganizowanej grupy przestępczej w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości RP i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ze wskazaniem na dowody przedstawione przeze mnie we wcześniejszych pismach.
 
Ze wzglądu na dostrzeżone mataczenie wnoszę o natychmiastowe 0dsunięcie od mojej sprawy prokurator Danuty Bator, która nie czytając najwidoczniej mojego pisma z 19.02.2009 r. ośmieliła się ostrzec obywatela, że "kolejne pismo nie wskazujące na nowe okoliczności, zostanie pozostawione bez dalszego biegu".
 
Dotychczas wskazane przeze mnie okoliczności wystarczają do postawienia w stan oskarżenia kilku pracowników policji, prokuratury i sądownictwa w Polsce.  Nowe okoliczności zarówno w tej jak i w każdej innej sprawie zawsze mogą się pojawić, niezbędna jednak jest dobra wola i bezstronność urzędnika, których to nie dostrzega się niestety w tym wypadku w stosunku do polskiego emigranta politycznego w Polsce.
 
Wnoszę o Kasację wyroku nakazowego Sygn. akt VI W 701/08 z powodu uchybień wymienionych w art. 104 k.p.s.w. - tzw. bezwzględne przyczyny odwoławcze - jak również z powodu rażącego naruszenia prawa, co miało wpływ na treść absurdalnego orzeczenia Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 2008 r., z obwinienia Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zawierającego błędy i przekłamania a będącego elementem zaskarżanego przestępstwa.
 
Zwracam się do Pana Ministra z zaufaniem i życzeniami owocnej pracy dla dobra naszej Ojczyzny.
 
Z szacunkiem
 
Stefan Kosiewski
Prezes Polskiego Ośrodka Kultury, nauczyciel, dziennikarz i poeta
http://sowa.mypodcast.com/200903_archive.html
Tomaszów Mazowiecki, "rewitalizacja"
http://pkn.blox.pl/2009/03/W-mundurach-i-w-strukturach-ZLO-Do-Ministra.html
wtorek, 07 kwietnia 2009
W mundurach i w strukturach ZŁO. Do Ministra Sprawiedliwości Andrzeja Czumy prezes Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum

Wednesday, Mar 25, 2009

W mundurach i w strukturach ZŁO. Do Ministra Sprawiedliwości Andrzeja Czumy prezes Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum

(67 downloads)

Download this episode (17 min)  
Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main
Stefan Kosiewski, Vorsitzender
Frankfurt nad Menem, 25.03.2009 r.

Pan Andrzej Czuma
Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP

Szanowny Panie Ministrze,

jako Prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem i wydawca Magazynu Europejskiego SOWA z przykrością przyjmowałem korespondencję z atakami i zarzutami pod adresem Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP, która nadchodziła do mnie w ostatnim czasie z różnych środowisk Polonii całego Swiata.

Nie wolno nikogo bezkarnie pomawiać w państwie prawa, grzechem w Polsce jest fałszywe świadectwo.

Pan Minister był więźniem politycznym w PRL-u i pracownikiem Zarządu Regionu Sląsko-Dąbrowskiego Solidarności. Tak się złożyło, że mnie wyrzucono ze studiów na Uniwersytecie Sląskim w 1977 roku, a w marcu 1978 r. zostałem skazany przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu za rzekome pobicie milicjanta, w istocie zostałem ukarany w ten sposób przez Służbę Bezpieczeństwa w związku z podejmowaną przeze mnie próbą działalności niepodległej i demokratycznej w środowisku studenckim. Ostatnim moim miejscem pracy w Polsce był ten sam Zarząd Regionu Solidarności w Katowicach, który był Pana Pracodawcą, tygodnik "Solidarność Jastrzębie". Piszę o tej zbieżności, ponieważ nie miałem zaszczytu poznać Pana Ministra; być może wszedł Pan kiedyś na krótko do zajmowanego m.in. przeze mnie pokoju redakcyjnego.

Niestety w Polsce ludzie używający nazwy Solidarność dogadali się w tajnych rozmowach z autorami stanu wojennego, zawarto ugodę kosztem Narodu Polskiego. Własność Polaków i władzę w naszej Ojczyznie przejęła żydokomunistyczna hołota, jak nazwał ją po imieniu premier Jarosław Kaczyński, zorganizowana na terenie całego kraju w lokalne bandy; krajową reprezentację polityczną podzielono w Magdalence według klucza procentowego, później rozdanie to miała zastąpić tzw. demokracja.

Jako emigrant polityczny i korespondent zagraniczny "Tygodnika Solidarność", współpracownik Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium a w Warszawie Tygodnika Katolickiego ŁAD wspierałem wybory Lecha Wałęsy na Prezydenta tego odmienionego PRL-u; prowadzone przeze mnie auto najechała w tamtych dniach ciężarówka w Częstochowie na trasie z Katowic do Warszawy, wiozłem trójkę pasażerów, jedna z tych osób została poszkodowana w wypadku. Był ustalony bezpośredni sprawca, policja nie przekazała jednak sprawy do sądu, nie byłem wzywany w charakterze świadka. Otrzymałem odszkodowanie za skasowane auto, a Przewodniczącemu Solidarności w Katowicach, panu posłowi Pietrzykowi odpowiedziałem wtedy, że nie wracam do pracy w Polsce ze względów zdrowotnych. Konfrontacja ze Służbą Bezpieczeństwa w Katowicach, Warszawie, Czeladzi i pod Jasną Górą nie skłaniała emigrantów politycznych wtedy do powrotu na stałe do Ojczyzny.

Piszę po latach o tym wszystkim w liście otwartym do Pana Ministra, który w serwisie magazynu europejskiego SOWA otrzyma dzisiaj 15 tysięcy Czytelników w różnych państwach świata, bo ta sama hołota, banda złoczyńców o żydowskich korzeniach i nazwiskach prześladuje w Polsce nie tylko Pana Ministra ale i gnębi Polaków takich jak ja. Piszę otwarcie i wprost o tych przykrych sprawach, bo nikt o zdrowych zmysłach nie może przecież oskarżyć Pana Ministra o antysemityzm, niedorzecznością byłaby taka potwarz w stosunku do autora niniejszych spostrzeżeń i uwag.

5 lipca 2008 roku zawiadomiłem policję w Tomaszowie Mazowieckim o napadzie dokonanym na mieszkanie, w którym przebywałem. Patrol policji, który przybył na miejsce przestępstwa, odmówił podjęcia niezbędnych czynności śledczych w zgłoszonej przeze mnie telefonicznie sprawie. Policjanci ustalili sprawcę przestępstwa w klatce schodowej a następnie przybyli razem z nim na miejsce przestępstwa, jednakże nie w celu dokonania koniecznych czynności śledczych, lecz z zamiarem ukrycia popełnionego przestępstwa poprzez fałszywe oskarżenie mojej osoby o czyn, którego nie popełniłem. Policjanci wystąpili w zmowie z pijanym napastnikiem i sprowadzili na mnie bezpośrednie zagrożenie zdrowia a nawet życia. W miejscowym szpitalu udzielono mi pomocy lekarskiej. Już po udzieleniu mi pomocy lekarskiej ponownie zostałem poddany terrorystycznym i niebezpiecznym dla mojego życia działaniom przestępczym trzech policjantów, których personalia spisałem z legitymacji służbowych. Zarówno napastnik jak i policjanci byli żydowskiego pochodzenia, znałem wcześniej osobiście napastnika, poznałem niepolskie nazwiska policjantów.

Zaprotestowałem przeciwko temu antypolskiemu pogromowi, złożyłem w kolejnych dniach skargi na piśmie w Prokuraturze Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim i w Prokuraturze Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim. O działaniu w strukturach Policji w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowanej grupy złoczyńców poinformowałem w osobistej rozmowie, w obecności świadków, szefa miejscowej Prokuratury Rejonowej Roberta Wiznera. Kopie najważniejszych pism w tej sprawie wysyłałem m.in. do wiadomości Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP oraz Ministra Spraw Wewnętrznych.

Banda złoczyńców zaplanowała sobie, że obroni swojego człowieka poprzez fałszywe oskarżenie mnie o haniebny czyn, którego nie popełniłem. Oskarżono mnie fałszywie i skazano zaocznie wyrokiem Sądu Rejonowego w Tomaszowie o rzekomą kradzież starej piłki do gry w piłkę nożną, którą jako dowód rzeczowy w sprawie złośliwego nękania mnie przez syna sprawcy napadu dokonanego 5 lipca 2008 r. osobiście przekazałem jako dowód rzeczowy w sprawie kolejnemu policjantowi o żydowskim nazwisku w Tomaszowie Mazowieckim.

Działanie w strukturach Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowanej grupy przestępców opisałem szczegółowo w skargach skierowanych do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi, w kopiach przesyłanych m.in. do wiadomości Ministra Spraw Wewnętrznych Grzegorza Schetyny. Publikowałem część korespondencji w internecie, żeby uniemożliwić dalsze łamanie prawa i prześladowanie mojej osoby przez zorganizowaną grupę przestępczą.

W odpowiedzi otrzymałem pismo z Sądu Rejonowego w Tomaszowie Maz. z datą 7 października 2008r. informujące, że Kasację w sprawie o wykroczenie, którego nie popełniłem, może wnieść wyłącznie Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP.

Prokurator Danuta Bator, Zastępca Dyrektora Biura Postępowania Sądowego w Ministerstwie Sprawiedliwości-Prokuraturze Krajowej, odpowiadając pismem z 03.12. 2008 r. nie uwzględniła szeregu błędów faktycznych i logicznych popełnionych w działaniach grupy złożonej z pracowników policji, prokuratury i sądu w Tomaszowie Mazowieckim, dopuściła się niewłaściwej oceny przedstawionych zdarzeń, niezgodnie z zasadami prawidłowego rozumowania, wbrew wskazaniom wiedzy i doświadczeniu życiowemu stanęła po stronie złoczyńców.

Prokurator Danuta Bator nie wywiązała się z zawodowego obowiązku, którym było nie tylko sprawdzenie, czy sąd nie dopuścił się rażącego naruszenia reguł postępowania, co miało wpływ na ustalenia faktyczne, a w konsekwencji na treść krzywdzącego mnie, bezprawnego i terrorystycznego w istocie orzeczenia, które oparte zostało na pomówieniu tak samo nonsensownym, jak przysyłane do mnie przez Duszę i innych pomówienia pod adresem Pana Ministra.

Prokurator Danuta Bator tak samo jak wcześniej pracownicy policji w Tomaszowie i w Łodzi popełniła przestępstwo zatajenia wiedzy o popełniołnych 5 lipca 2008 r. przestępstwach związanych z antypolskim pogromem na osobie polskiego emigranta politycznego. Prokurator Danuta Bator powinna odpowiedzieć za ukrywanie informacji o przestępstwach, nadużyciach prawa i niedopełnieniu obowiązków służbowych przez grupę policjantów, którzy działają nadal w porozumieniu i w celu utrudniania prawidłowego przebiegu toczącego się postępowania kontrolnego.

Przestępstwo mataczenia, którego dopuszcza się prokurator Danuta Bator dokumentuje kolejne podpisane przez nią pismo, z datą 4.03.2009 r., nadesłane na adres prowadzonego przeze mnie we Frankfurcie nad Menem Polnisches Kulturzentrum e.V., w odpowiedzi na moje pismo wysłane do Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim z datą 19.02.2009 r., przesłane w kopii do wiadomości Ministra Sprawiedliwości.

Wyjaśniam, że moje pismo do Sądu Rejonowego, na które zareagowała bezmyślnie prokurator Bator dotyczyło nie sprawy Kasacji bezprawnego wyroku, lecz było wnioskiem do Sądu o przekazanie ponownie do zbadania przez Prokuraturę sprawy szeregu przestępstw popełnionych przez grupę policjantów i prokuratorów w Tomaszowie Mazowieckim.

Wnoszę, jak we wszystkich moich wcześniejszych pismach, o niezwłoczne zabezpieczenie zapisu rozmów telefonicznych przeprowadzonych z dyżurnym Wódzkim z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Maz. w dniu 5 lipca 2008 r., przy wykorzystaniu telefonicznego numeru alarmowego: 997. Wnoszę o ściganie zorganizowanej grupy przestępczej w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości RP i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ze wskazaniem na dowody przedstawione przeze mnie we wcześniejszych pismach.

Ze wzglądu na dostrzeżone mataczenie wnoszę o natychmiastowe 0dsunięcie od mojej sprawy prokurator Danuty Bator, która nie czytając najwidoczniej mojego pisma z 19.02.2009 r. ośmieliła się ostrzec obywatela, że "kolejne pismo nie wskazujące na nowe okoliczności, zostanie pozostawione bez dalszego biegu".

Dotychczas wskazane przeze mnie okoliczności wystarczają do postawienia w stan oskarżenia kilku pracowników policji, prokuratury i sądownictwa w Polsce. Nowe okoliczności zarówno w tej jak i w każdej innej sprawie zawsze mogą się pojawić, niezbędna jednak jest dobra wola i bezstronność urzędnika, których to nie dostrzega się niestety w tym wypadku w stosunku do polskiego emigranta politycznego w Polsce.

Wnoszę o Kasację wyroku nakazowego Sygn. akt VI W 701/08 z powodu uchybień wymienionych w art. 104 k.p.s.w. - tzw. bezwzględne przyczyny odwoławcze - jak również z powodu rażącego naruszenia prawa, co miało wpływ na treść absurdalnego orzeczenia Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 2008 r., z obwinienia Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zawierającego błędy i przekłamania a będącego elementem zaskarżanego przestępstwa.

Zwracam się do Pana Ministra z zaufaniem i życzeniami owocnej pracy dla dobra naszej Ojczyzny.

Z szacunkiem

Stefan Kosiewski
Prezes Polskiego Ośrodka Kultury, nauczyciel, dziennikarz i poeta
http://tomas.blox.pl

Posted by sowa at 2:26 PM |  MAKE A COMMENT

http://sowa.mypodcast.com/200903_archive.html
środa, 14 listopada 2007
Witold Filipowicz: Ministerstwo Bezprawnych Kroków i Naczyń Połączonych, Cezary P. i CBA

 Witold Filipowicz, PKN 

(...) Z całej dokumentacji wynika jednoznacznie, że Cezary P. w świetle przepisów ustawy o służbie cywilnej nigdy dyrektorem nie był. Nie mógł być zatem ustanowiony zastępującym. Albo więc rzeczywiście został ustanowionym przez ówczesnego dyrektora generalnego, co stanowi naruszenie przepisów i nieważność takiego aktu, albo Cezary P. sfałszował ów tajemniczy dokument, którego oryginału nikt na oczy nie oglądał.

W powyższej sprawie jednocześnie powiadomiony był zarówno minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, ale też i szef CBA, Mariusz Kamiński. Mający, jak wiadomo już powszechnie, doświadczenie z fałszowanymi dokumentami(...)

 

 

 Postępowania zaciemniające

Bunt prokuratorów przeciw odchodzącej władzy. Naraz wielu zaczęły uwierać naciski polityczne i ograniczanie ich niezależności. Konsekwentnie w ślady prokuratorów powinni pójść sędziowie. Wszak też podnosili larum o ograniczaniu ich niezawisłości. Wszystko, rzecz jasna, na tle politycznym. Bo przecież nie prywata czy analfabetyzm są przyczyną setek orzeczeń niczym ze świata Orwella.

Próbnik praworządności

W kwietniu tego roku do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście wpłynęło powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędnika państwowego. Sprawa dotyczyła pozwanego do sądu pracy Urzędu Patentowego RP (sygn. akt VII P 464/06). Występujący w imieniu Urzędu Cezary P. przedstawiał się jako zastępujący dyrektora generalnego. Na zarządzenie sądu przedstawił kopię dokumentu, który miał stanowić dowód jego umocowania prawnego, że istotnie na funkcję taką został powołany.

Rzecz w tym, że kopia owa nie była aktem mianowania, ale pismem informującym, skierowanym do Szefa Służby Cywilnej, że takie ustanowienie miało miejsce. Sąd Rejonowy w Warszawie pominął jednak ten drobny szczegół, że kopia w istocie żadnym dowodem umocowania nie była. Umknął też Sądowi taki szczegół, że na owej kopii zabrakło potwierdzenia za zgodność z oryginałem podpisanego przez pełnomocnika Urzędu – radcę prawnego. Zatem w świetle przepisów i orzecznictwa SN kopia ta nie stanowiła żadnego dowodu w sprawie. Brak wniosku powoda o zbadanie tych wątpliwości niczego nie tłumaczy, bowiem sąd z urzędu winien badać tego rodzaju uchybienia.

Ale już w apelacji, przed Sądem Okręgowym w Warszawie – sygn. akt XII Pa 397/06 – wniosek został wyraźnie wyartykułowany. Nie tylko co do prawdziwości kopii pisma, ale w ogóle zakwestionowane zostało umocowanie prawne Cezarego P., jako legalnie pełniącego funkcję zastępującego dyrektora generalnego. Co ciekawe, to na tej samej kopii pisma informacyjnego przed sądem II instancji pojawiło się potwierdzenie „za zgodność z oryginałem”. Tyle, że nie były podpisane przez kolejnych radców prawnych – pełnomocników Urzędu. Podpisana została przez urzędnika dogorywającego właśnie Urzędu Służby Cywilnej. Tym samym kopia ta, jako pismo procesowe nadal była zwykłym świstkiem, bez żadnego waloru dowodowego.

Sam wygląd kopii tego quasi-dokumentu zastanowiłby przeciętnego urzędnika. Przede wszystkim jednak poważne wątpliwości budziła treść pisma. Funkcja Zastępującego dyrektora generalnego urzędu określona była przepisami ustawy o służbie cywilnej, obowiązującymi do października 2006 r. Z treści wynikało, że Cezary P. ustanowiony został Zastępującym w trybie art. 20 ust. 3 wspomnianej ustawy. Stanowisko to wiąże się z szerokimi kompetencjami, właściwie równymi z kompetencjami dyrektora generalnego. W tym do reprezentowania urzędu, występowania w imieniu Skarbu Państwa, podejmowaniu decyzji personalnych, finansowych, majątkowych. Również upoważniała do podpisywania umów o pracę, awansach, rozwiązywaniem umów. Nie ona też nic wspólnego z tak szeroko stosowanymi awansami typu „p.o.”, „wz” czy innych „z upoważnienia”.

Ustanowienie Zastępującego jest też obwarowane konkretnymi wymogami formalnymi. Nie można obsadzić na niej kogokolwiek. Treść przepisu art. 20 ust. 3 nie pozostawia co do tego wątpliwości: „Dyrektor generalny urzędu niezwłocznie wyznacza, w uzgodnieniu z właściwym organem administracji rządowej, zastępującego go dyrektora departamentu (komórki równorzędnej) lub wydziału (komórki równorzędnej). O ustanowieniu zastępstwa dyrektor generalny niezwłocznie zawiadamia Szefa Służby Cywilnej.”

Już choćby z brzmienia tego przepisu wynika, że Cezary P. przedstawił jedynie kopię dokumentu informującego, a nie akt mianowania na funkcję. W jaki sposób, bez takiego aktu mianowania, Cezary P. mógł wykonywać kompetencje dyrektora generalnego? Nie wiadomo. To tak, jakby magazyniera zatrudnić do pracy bez umowy i bez przedstawienia mu zakresu obowiązków i odpowiedzialności. A takiego aktu ustanowienia nikt nigdy na oczy nie widział. Sądy zaś w ogóle się tematem nie zajęły. W szczególności Sąd Okręgowy, mimo wyraźnych wniosków w tym zakresie. Nie zażądał też nawet oryginału choćby tej informacji o rzekomym ustanowieniu. Mimo wyjątkowej wstrzemięźliwości radców prawnych do potwierdzenia zgodności z oryginałem.

Sądowi Okręgowemu przedstawiony został również dokument z Urzędu Służby Cywilnej, z którego wynikało, że Cezary P. nie mógł zostać ustanowiony jako zastępujący dyrektora generalnego i to z prostej przyczyny. Nie spełniał podstawowego wymogu dla takiego ustanowienia – nie był dyrektorem w rozumieniu przepisów ustawy o służbie cywilnej. Zgodnie z art. 41 ust. 2 stanowiska dyrektorów obsadzane były wyłącznie w drodze konkursu, a Cezary P. nigdy żadnego konkursu nie wygrał. W świetle przepisów nigdy więc nie był dyrektorem. Obsadzanie na stanowiskach dyrektorskich na zasadzie „p.o.” czy innych „wz” ustawa nie przewiduje.

Ze wspomnianego pisma - S.C.-061-25/06 - wynikało coś jeszcze. Mianowicie świadome unikanie przeprowadzania konkursów na te stanowiska. A to już oznaczało, że Prezes UP RP naruszał zarówno przepisy ustawy jak i Konstytucji. Po nowelizacji ustawy w sierpniu 2005 roku i wprowadzeniu konkretnych terminów obsadzania stanowisk w drodze konkursów, uchylenie się od przeprowadzania procedur stanowiło już jawne łamanie prawa.

Oznaczało to, że prezes Alicja A. przez kilka lat przekraczała uprawnienia i niedopełniała obowiązku na szkodę interesu państwa. Osoby zajmujące stanowiska dyrektorów bez konkursów, zajmują te stanowiska nielegalnie. Czyli też łamią prawo.

Rola, jaką w tej sprawie odegrał konkretny skład sędziowski Sądu Okręgowego w Warszawie będzie tematem odrębnym. Ale najpierw wypada dać pierwszeństwo głosu Sądowi Najwyższemu.

Prokuratorski profesjonalizm

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście, o dziwo, jak na tę akurat Prokuraturę, podjęła czynności sprawdzające (sygn. akt 1 Ds. 448/07/KĆ). W trakcie przesłuchania do powyższych historii doszedł kolejny aspekt. Pojawiła się sprawa zmienionego – w czerwcu 2004 roku - przez prezes Alicję A. statutu Urzędu. Statutu o bardzo dziwnej konstrukcji. W tym, m.in., prawdopodobnego przekroczenia upoważnienia ustawowego do obsadzania na stanowiskach dyrektorów na podstawie decyzji Prezesa, co powodowało kolizję z ustawą o służbie cywilnej, a także pojawił się tam dyrektor-niedyrektor ds. finansowych.

W pierwszej części statutu takiego dyrektora nie było, a Biuro Finansowo-Budżetowe znalazło się poza listą komórek organizacyjnych, którymi kierowali dyrektorzy. Ale już w dalszej części statutu dyrektor Biura Finansowo-Budżetowego się pojawiał – jako dyrektor i główny księgowy w jednym. Z uwagi na ową dziwaczną konstrukcję statutu w żaden sposób nie dało się ustalić, w jaki sposób i w jakim trybie stanowisko to miałoby być obsadzane. Ani z konkursu, ani na podstawie mianowania przez Prezesa.

Po co w ogóle statut był wówczas zmieniany, na dodatek z tak dziwaczną konstrukcją? Czy chodziło o ominięcie i w tym wypadku nakazu przeprowadzania konkursu? Zwłaszcza, że osoba zajmująca od lat to stanowisko mogłaby prawdopodobnie w ogóle nie zostać dopuszczona do udziału, a stanowisko mógł objąć – odpukać – ktoś obcy?

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście niejednokrotnie już zadziwiała postanowieniami o umorzeniu postępowań. Szczególnie zadziwiała uzasadnieniami. Czasami wręcz wzbudzały one kaskady śmiechu. Głównie, gdy chodziło o postępowania wobec urzędników państwowych. Czy w takich przypadkach również chodziło o polityczne naciski? Argumentacje tych uzasadnień o umorzeniach bardziej jednak przypominały zapaść intelektualną autorów i wtórny analfabetyzm prawny, niż polityczne naciski.

W tej sprawie prokurator otrzymał dowody nie tylko na to, że Cezary P. najprawdopodobniej jest uzurpatorem. Nie samoistnym, oczywiście, bo bez akceptacji tego stanu rzeczy przez prezes UP RP, Alicję A., jako zastępujący nie miałby racji bytu. Prokurator dostał też niepodważalne dowody wieloletniego łamania prawa przez samą prezes Alicję A., co wynikało jasno ze wspomnianego wyżej pisma z Urzędu Służby Cywilnej. A taka sytuacja już nasuwa podejrzenia spełniania przesłanek określonych w art. 231 kodeksu karnego.

 Przy okazji wyszła też sprawa statutu, jego zmiany, konstrukcji i nieznanych celów.

Po trzech miesiącach postępowania – nazwijmy to umownie: wyjaśniającego – Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa. Z powodu braku należycie udokumentowanych możliwości popełnienia przestępstwa. Przy czym prokurator odniósł się wyłącznie do sprawy prawdopodobnego fałszerstwa dokonanego przez Cezarego P. Całą resztę pominął. Tak, jakby sprawa możliwych nadużyć stanowisk służbowych, wbrew przepisom i ze szkodą dla interesów państwa w ogóle nie była warta zbadania. Również aspekt dziwnych zabiegów wokół statutu Urzędu zdawał się prokuratora zupełnie nie interesować.

Za podobne poczynania z majstrowaniem przy aktach prawnych toczą się właśnie procesy pod wdzięczna nazwą „lub czasopisma”.

Z uzasadnienia o umorzeniu wynika, że prokurator poprzestał na wyjaśnieniu urzędnika z Kancelarii Premiera, iż oryginał spornego pisma informacyjnego rzeczywiście istnieje. Czyli wystarcza, iż urząd, odpowiedzialny za ścisłe przestrzeganie zasad stwierdził, że te zasady przestrzega, nie ma więc czego sprawdzać. Poza tym Prezes Urzędu Patentowego – zdaniem prokuratora – miał prawo ustanowić zastępstwo, bo takie jego prawo. Jakoś umknęło prokuratorowi, że w piśmie jest mowa o dyrektorze generalnym, a nie Prezesie i na dodatek podany jest tryb ustanowienia, który w tym wypadku nie mógł być zastosowany.

Ale w ogóle – zdaniem prokuratora – to i tak nie ma sprawy, bo przecież sądy nie zakwestionowały umocowania prawnego Cezarego P.

Dlaczego Prokuratura pominęła dwa pozostałe wątki, nie wiadomo. Na te tematy w prokuratorskim uzasadnieniu nie ma ani słowa.

Układ Naczyń Połączonych

Mamy zatem sytuację coraz bardziej interesującą. Sąd Rejonowy w miejsce dokumentu o umocowaniu prawnym przyjmuje kopię pisma informacyjnego, że takie umocowanie podobno było. Na dodatek kopię bez potwierdzenia radcy prawnego – pełnomocnika, a sam wygląd pisma jest mocno podejrzany, jednak Sąd nie reaguje. Sąd Okręgowy pomija wnioski o przedstawienie oryginału pisma informacyjnego oraz dostarczenia dokumentu właściwego o umocowaniu prawnym, a Prokuratura powołuje się na reakcję obu sądów. Ściślej na ich brak reakcji, co, zdaniem prokuratora, jest dowodem, że wszystko jest w porządku. 

Jednocześnie pełnomocnicy Urzędu Patentowego – w sumie trzech radców prawnych – wystrzegają się, niczym diabeł święconej wody, potwierdzenia zgodności z oryginałem. Samo zaś umocowanie „uprawdopodabniają” dołączonymi innymi dokumentami. Dla istoty sprawy zasadniczej nie tylko nie mają one znaczenia. Przeciwnie, potwierdzają, że Cezary P. w żaden sposób nie mógł być ustanowiony Zastępującym. Z kolei prokurator poprzestaje na zapewnieniach urzędników, odpowiedzialnych za przestrzeganie procedur, w tym i przyjmowanie pism w odpowiedniej formie, ale sam oryginału nie widzi.

W konsekwencji wszyscy wokół twierdzą, że oryginał istnieje, tylko nikt go na oczy nie widział. Zamiast tego pełnomocnicy stosują jakieś sztuczki uprawdopodobniające, sądy milczą, a prokurator powołuje się na sądy, sam nawet nie fatygując się, by ów oryginał sobie obejrzeć. Dlaczego? Czy chodzi o to, że ewentualny oryginał – jeżeli w ogóle takowy istnieje – łatwo można poddać ekspertyzie?

I – co najważniejsze w całej tej sprawie – mowa o oryginale pisma, które nie jest żadnym umocowaniem prawnym Cezarego P., a jedynie pismem informacyjnym dla Szefa S.C. Dokumentu właściwego – aktu mianowania na funkcję zastępującego, w trybie, jaki wskazano w piśmie informacyjnym, jak nie było tak nie ma i wszystko wskazuje na to, że nigdy go nie było.

Wspomniana na wstępie sprawa w sądzie pracy trafiła już do Sądu Najwyższego. W skardze kasacyjnej, między innymi, postawiony został kolejny raz zarzut nieważności postępowania z uwagi na brak umocowania prawnego Cezarego P. do reprezentowania Urzędu Patentowego. Wiąże się to zresztą w sposób znaczący dla powoda, bowiem podpisana przez Cezarego P. umowa o pracę z powodem, w takie sytuacji byłaby nieważna z mocy prawa.

Pozwany w odpowiedzi na kasację po raz kolejny, zamiast przedstawić w oryginałach stosowną dokumentację, dołącza następne dokumenty „uprawdopodobniające”. Poza tym powołuje się na…prokuraturę, która przecież nie zakwestionowała niczego. Klasyczne błędne koło. Coś jak tłumaczenie niezrozumiałego przez nieistniejące. Blisko dwie strony quasi-prawnej argumentacji, że takie ustanowienie nastąpiło w 2004 roku i było zgodne z prawem można między bajki włożyć.

Z całej dokumentacji wynika jednoznacznie, że Cezary P. w świetle przepisów ustawy o służbie cywilnej nigdy dyrektorem nie był. Nie mógł być zatem ustanowiony zastępującym. Albo więc rzeczywiście został ustanowionym przez ówczesnego dyrektora generalnego, co stanowi naruszenie przepisów i nieważność takiego aktu, albo Cezary P. sfałszował ów tajemniczy dokument, którego oryginału nikt na oczy nie oglądał.

W powyższej sprawie jednocześnie powiadomiony był zarówno minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, ale też i szef CBA, Mariusz Kamiński. Mający, jak wiadomo już powszechnie, doświadczenie z fałszowanymi dokumentami.

Co z tym i wieloma innymi aspektami sprawy zrobi teraz Sąd Najwyższy, nie wiadomo. Od kilku lat obserwujemy przeróżne cuda sądowe, prokuratorskie, cuda z tworzeniem i stosowaniem prawa. Trudno się dziwić, że coraz częściej ludzie szukają sprawiedliwości poza granicami kraju. Znamienne jest to, że coraz częściej tę sprawiedliwość tam dopiero znajdują. Przygnębiające zaś jest to, że dziesiątki osób odpowiedzialnych za przestrzeganie i stosowanie prawa, po takich wyrokach przeciw Polsce, nadal zajmuje swoje stanowiska, jak gdyby nigdy nic.

Zdarza się słyszeć głosy, że brudy powinno się prać we własnym kraju, a wychodzenie z nimi na zewnątrz nie jest patriotyczne. A czy jest patriotyczne tolerowanie bezprawia i anarchii i to przez instytucje powołane do stania na straży praworządności?

 Patriotyczne jest tolerowanie konkretnych reprezentantów wymiaru sprawiedliwości, zachowujących się jak półanalfabeci czy osoby, dla których określenie amator byłoby komplementem?

 

Witold Filipowicz

Warszawa, 13 listopada 2007 r.

mifin@wp.pl

http://de.groups.yahoo.com/group/exclusiv/message/177

Z  uwagą przeczytaliśmy Pański wywód na temat debilizmu naszego wymiaru sprawiedliwości. Nigdy nie mogliśmy zrozumieć i do tej pory nie możemy, dlaczego w państwie prawa, debile ubrani w togi są od czegoś niezawiśli a ich wyroków nie wolno komentować! Jest rzeczą oczywistą, nie podlegającą dyskusji, obowiązujące prawo ustanowili ludzie nie do końca normalni, ludzie prymitywni, pozbawieni jakichkolwiek zasad moralnych. Czynna prostytutka nie jest w stanie stworzyć norm moralnych dla kobiet nie dotkniętych prostytucją, dokładnie tak samo, idiota, złodziej, cham, nie jest w stanie stworzyć ludzkich, logicznych, norm prawnych. Niestety, w naszym kraju właśnie tacy „ludzie” tworzą  prawo, są parlamentarzystami, są prezydentami! To ostatecznie prezydent podpisem, wprowadza w życie uchwalone przez społeczny rynsztok prawo! Stosowanie tego „prawa” to odrębna sprawa. Wymiar sprawiedliwości RP to kloaka, w której pluskają się nepoci już zatrudnionych w tzw. wymiarze sprawiedliwości. Zupełnie bez zażenowania, cienia wstydu, adwokat publicznie domaga się utrudnienia dostępu do zawodu innym prawnikom w imię….. obniżenia jakości usług adwokackich! Ta jakość usług to pokrewieństwo lub znajomości z sędziami i prokuratorami, których bez trudu może skorumpować i to jest ta jakość usług adwokackich! Istniejące prawo i przepisy są dowodem rzeczowym idiotyzmu ustawodawców i kolejnych prezydentów! Taki prawo mogli stworzyć i stworzyli wyłącznie idioci i takie prawo podpisał wyłącznie idiota! Nie może dziwić, że wymiar sprawiedliwości jest na miarę obowiązującego prawa!

SZERSZEN

http://exclusiv.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?395450

czwartek, 15 listopada 2007
Stanisław Tyminski: każdy poseł rzeczywiście musi reprezentować postulaty wyborców ze swego okręgu

A to dlatego ze o wlos przegralismy wybory prezydenckie w 90 roku i nie moglem wprowadzic ordynacji JOW gdzie kazdy posel rzeczywiscie musi reprezentowac postulaty wyborcow ze swego okregu.

 Pozdrawiam,
 
Stanislaw Tyminski
Acton, Canada
12:30, reakcja , Stanisław Tymiński
środa, 26 września 2007
piątek, 14 września 2007
cenzura polityczna w Rzeczypospolitej Polskiej pod Kaczorami

Ein unbekannter Fehler ist aufgetreten. Konto: 'pop3.wp.pl', Server: 'smtp.wp.pl', Protokoll: SMTP, Serverantwort: '550 [IP:xxx.xxx.xxx.xx] Twoj adres IP znajduje sie na publicznej czarnej liscie DSBL - zobacz strone http://dsbl.org/listing? xxx.xxx.xxx.xx orazhttp://profil.wp.pl/polityka_antyspamowa.html /
 your IP address is blacklisted - see http://dsbl.org/listing?xxx.xxx.xxx.xx and http://profil.wp.pl/bulk_email_policy.html', Port: 25, Secure (SSL): Nein, Serverfehler: 550, Fehlernummer: 0x800CCC69
poniedziałek, 11 grudnia 2006
Ministerstwo Sprawiedliwości nie jest uprawnione do udzielania porad prawnych, sporządzania opinii prawnych lub ...

----- Original Message -----

From: "Dróbecka Aneta (BM)" <Drobecka@ms.gov.pl>
Cc: "Bacińska Monika (BM)" <Bacinska@ms.gov.pl>
Sent: Monday, December 11, 2006 9:48 AM
Subject: BM-VI-2093/06 - Donat Lusk

Ministerstwo Sprawiedliwości
Biuro Ministra
Wydział Informacji


BM - VI - 2093/06

Szanowny Panie,

w związku z Pana zapytaniem z 8 grudnia br., uprzejmie informuję, że
Ministerstwo Sprawiedliwości nie jest instytucją właściwą do udzielenia na
nie odpowiedzi.

Pragnę jednocześnie uprzejmie wyjaśnić, iż stosownie do przepisów
rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 18 lipca 2006 r. w sprawie
szczegółowego zakresu działania Ministra Sprawiedliwości (Dz. U. nr 131,
poz. 921) oraz zarządzenia nr 30 Prezesa Rady Ministrów z dnia 13 marca 2002
r. w sprawie nadania statutu Ministerstwu Sprawiedliwości (M.P. nr 11, poz.
199 z późn. zm.) Ministerstwo Sprawiedliwości jest urzędem zabowiązanym do
zapewniania obsługi Ministra Sprawiedliwości.

Ministerstwo Sprawiedliwości nie jest uprawnione do udzielania porad
prawnych, sporządzania opinii prawnych lub dokonywania wykładni przepisów
prawa w indywidualnych sprawach.

Z poważaniem,
Aneta Dróbecka
Specjalista

ęłęó
From: Donat LUSK [mailto:donatlusk@o2.pl]
Sent: Friday, December 08, 2006 5:19 PM
To:
info@onet.pl; abuse@onet.pl
Cc: wi@ms.gov.pl; karczmarczuk@krrit.gov.pl; Sekcja ds. Informacji
Publicznej Gabinetu KGP;
samoobronatomaszow@op.pl
Subject: Czy Grupa Onet.pl SA dziala bezprawnie, czy tylko bezczelnie? Wez
udzial w quzie

 <<...OLE_Obj...>>
<
http://wiadomosci.onet.pl/1447293,11,item.html>
Grupa Onet.pl SA
Relacje Inwestorskie
 <<...OLE_Obj...>> Grzegorz Zaliwski
Kontakt <
http://ofirmie.onet.pl/3165,,,PL,kontakt.html>  <<...OLE_Obj...>>

Grupa Onet.pl S.A.

Siedziba Spółki: Biuro w Warszawie:
ul. Starowiślna 48 ul. Wiertnicza 166
31-035 Kraków 02-952 Warszawa
tel. (012) 618 46 00 tel. (022) 453 31 00
fax (012) 618 46 02 fax (022) 453 31 31
Jak do nas dotrzeae? Jak do nas dotrzeae?

NIP: 734-00-09-469
REGON: 001337730
KRS: 0000007763
Szanowny Panie,
czy Grupa Onet.pl SA uzyskała zezwolenie zainteresowanej osoby na używanie
jej fotografii do celów handlowych?
Z poważaniem
Donat LUSK

http://de.groups.yahoo.com/group/sowa-frankfurt/message/535